29 listopada 2025

Złamana gałąź mojego drzewa

 Dzień dobry albo dobry wieczór.

Bardzo długo tu nie zaglądałam. Spore życiowe zawirowania sprawiły, że nie miałam ani siły, ani ochoty na publikowanie nowych postów. W ogóle nie zajmowałam się genealogią. Ale czas płynie, emocje opadają, wezbrana rzeka znowu zaczyna płynąć wolnym rytmem. Robiłam ostatnio gruntowny przegląd mojego drzewa i odnotowałam, że jedna z głównych gałęzi jest złamana. Nie jest mi z tego powodu smutno. Już nie. Czuję ulgę, bo gałąź była już dawno pozbawiona świeżych liści, w jej wnętrzu nie płynęły życiodajne soki, a drewno było kruche. Próbowałam ją jakoś uratować, ale mi się nie udało. 

Dlatego też, gdy gałąź uległa zniszczeniu ja odnotowałam nowy genealogiczny fakt. Po 29 latach małżeństwa zapisałam w drzewie genealogicznym mój własny rozwód. 24 lipca 2025 to istotna data dla mnie i dla moich córek.

Ten blog łączy dane moich przodków i przodków mojego byłego męża. Ze względu na moje córki oczywiście te wszystkie dane i nazwiska nadal tu zostaną. Nie wyrzucam ich z mojej (naszej) genealogii. Jedno z pewnością ulegnie zmianie, choćby ze względu na ograniczone możliwości czasowe i zajmowanie się wieloma innymi rzeczami. Teraz będę poświęcać czas wyłącznie mojej stronie drzewa. I tak mam tam jeszcze sporo do zrobienia. Oczywiście jak znajdę coraz więcej spokojnych chwili i "napędu" do pracy genealogicznej jaki miałam jakiś czas temu.

Mam nadzieję, że tak będzie.

Rodzina jest najważniejsza. Pamiętajcie o tym!



Źródło: Gemini Google

2 lipca 2023

Dobranoc Paul, czyli dlaczego ważne jest tu i teraz

 Wszyscy mamy tendencję do odkładania rzeczy na później. Tak się po prostu dzieje z różnych względów. Genealodzy już to wiedzą, że oprócz przeszłości i tego co było kiedyś, ważne jest to co dzisiaj. Jest istotne aby nic nam nie uciekło, żaden przekaz, który mogliśmy spisać lub nagrać i żadna ważna dla nas osoba, którą mogliśmy zapytać o jej unikatowe życie. Czasami się to udaje, a czasami nie do końca tak jak byśmy to sobie wymarzyli. 

W 2008 roku zaczynając przygodę z genealogią postanowiłam poszukać krewnych we Francji. Do Francji wyjechała siostra mojego pradziadka, a ja mając do dyspozycji jedno zrobione tam zdjęcie puściłam je w internetowy eter z nadzieją, że odezwie się do mnie ktoś z nami spokrewniony. W swojej skrzynce email owo zdjęcie wraz z opisem znalazł wnuczek siostry mojego pradziadka. Na zdjęciu wykonanym w Louviers oprócz  babci i dziadka mógł zobaczył jeszcze prababcię, brata swojego taty i tatę, który na tym zdjęciu jest naprawdę małym chłopcem.

Najmłodszy  bohater tego zdjęcia, Paul bo o nim mowa był ze mną w stałym kontakcie. Prawie 90 - letni korzystał z Facebooka i rozmawiał ze mną przez video na Messenger. Po polsku, ponieważ języka nauczyła go mama Waleria. Bardzo się cieszył, że się odszukaliśmy, poznałam przez Internet jego dzieci i wnuki. Udało nam się widzieć dwa razy. Raz w Krakowie gdy przyjechał na wycieczkę do Polski, wtedy się dowiedziałam, że odwiedzał nasz kraj już wcześniej. We wrześniu 2015 roku Paul odwiedził nas bezpośrednio. Zrobiliśmy wtedy genealogiczny objazd śladem naszej polsko - francuskiej rodziny. Paul zapraszał nas już wtedy do siebie, ale ze względu na choroby w rodzinie nie było to możliwe, potem za jakiś czas przyszła pandemia i też się nie udało. Następnie, gdy mogłam coś zacząć planować Paul zaczął chorować i byliśmy w kontakcie tylko internetowym. Byłam przekonana, że uda nam się w końcu kiedyś ta wizyta, ale nie wzięłam pod uwagę okoliczności, wieku, stanu zdrowia i innych czynników. Paul zmarł w czerwcu 2023.

Trzeba się pogodzić z takim obrotem spraw. Cieszę się, że mogliśmy się poznać i myślę, że Paul zmarł ze świadomością, że miał w Polsce życzliwą Mu rodzinę swojej mamy, co było chyba dla Niego ważne.

Dla nas to też bardzo ważne.
Dobranoc Paul.





Zajrzyjcie również tutaj:

Troje dzieci praprababki Franciszki
Śladami Homów, Himowskich i Smętków czyli polsko - francuska wycieczka genealogiczna